captaincook.pl -

W szybki sposób dodaj swoją firme i pozyskaj nowych klientów.

Tagi:

ochrony mieszkalnych reklamy sprzedaży znajduje męską rajstop reklamowej katalog artykuły cennik mebli projekty tworzenia dane forum certyfikatów Agencji Baza realizacji przyrodniczych Rodzinnego damską osób kampanii www.stomatologia-krakow.biz.pl/page/2/ prezentujący Prezenty koszalin nowe mieszkania rynku zdjęcia Poznania usług Polecane obozy żeglarskie na Mazurach telefonów ofertę Kierowców montażu kategorii szkolenie IOD identyfikacji serwis opis urządzenia Interaktywnej reklam producenta Sprawdź dzisiejsze kursy walut świadczącej


Notice: Undefined variable: book in /home/hydra8/ftp/captaincook.pl/katalog/index.php on line 169

Notice: Undefined variable: book in /home/hydra8/ftp/captaincook.pl/katalog/index.php on line 169

  • wieczorem, i jeszcze granatowy jeep cherokee, który zawsze stał w tym samym miejscu.
  • Sprawdziliśmy odciski palców w bazie krajowej – nic. Czerwony tusz pochodzi z flamastra,
  • niedaleko obrotowych drzwi do kuchni. Zamówił whisky u barmanki, która wyglądała, jakby
  • jasność umysłu. - Wiesz, Copper nie była jedyna. Tatuś miał jeszcze inne kochanki. - Wysunęła szczękę, przyglądając się siostrze. - Nawet zawsze wierna Lucille mu się nie oparła. Założę się, że nie wiedziałaś. Też bym nie wiedziała, ale podsłuchałam ich rozmowę. Prawdę mówiąc, to była przygoda tylko na jedną noc, a tu bach, zaszła w ciążę. Caitlyn słuchała wstrząśnięta. Co ta Amanda mówi? Boże, czy ta chora kobieta naprawdę jest jej siostrą, dziewczynką, z którą dorastała? - Tak, Marta Vasquez, córka Lucille, była naszą siostrą przyrodnią. Ale Lucille udało się przekonać wszystkich, że Marta jest dzieckiem jej byłego męża. Jak myślisz, dlaczego Lucille wyjechała tak szybko po śmierci mamy? Bo zorientowała się, co jest grane. Wiedziała, że ktoś zabija wszystkich związanych z klanem Montgomerych. Tu to miałam szczęście. Marta była na tyle głupia, żeby przyjść do biura, w którym pracuję; wiedziała, że to nasza firma zajmuje się testamentem ojca. Miała zamiar go podważyć, ponieważ dowiedziała się, że też należy do rodziny. Domyślam się, że Lucille wreszcie powiedziała jej prawdę. Głupia dziewczyna, zamiast pójść do kogoś innego, zaczęła ode mnie. Na szczęście nikt nie wiedział, że się spotkałyśmy. Więc... musiałam improwizować. - Amanda spojrzała na okropne drzewo z połamanymi gałęziami, wśród których było również zdjęcie Marty z dzieciństwa. Caitlyn poczuła narastające mdłości. Amanda pokiwała głową, jakby próbowała przekonać samą siebie. - O tak, Marta musiała odejść. Tak jak i pozostali. - Zawahała się i po chwili dodała: - Tatuś też. Caitlyn z trudem nadążała za jej wywodem, ale Amanda ułatwiła jej zadanie. - Tak, zabiłam go. Nie wiedziałaś, prawda? Nikt nie wiedział. Tylko ja. Byłam z nim wtedy w samochodzie, chwyciłam cholerną kierownicę, przekręciłam i wpadliśmy do rzeki. Trochę pomogło mi, że był pijany, ale - uśmiechnęła się chytrze - najlepsze, że pomajstrowałam wcześniej przy jego pasie bezpieczeństwa. - Spojrzała na Caitlyn, jakby spodziewała się podziwu. - Chociaż z pasem to była prosta sprawa. Dopiero obcięcie jądra to było coś. Mówię ci, musiałam wypłynąć na powierzchnię, a potem zanurkować kilka razy. Dobrze, że potrafię na długo wstrzymać oddech. Wysportowana Amanda. Oczywiście. Potrafiła pływać, strzelać, biegać, wiosłować... i jeszcze wiele więcej. Zawsze najlepsza. Caitlyn zadrżała. Przypomniała sobie Sugar i Cricket leżące w jej łóżku... pokryte pełzającym robactwem, ich oczy, usta wygryzione. To Amanda je zabiła... wszystkich zabiła. To samo czekało teraz Caitlyn. To tylko kwestia czasu. Na samą myśl żołądek podszedł jej do gardła. Amanda westchnęła. - Zawsze byłaś takim mięczakiem, Caitie. Słaby charakter, co? Kiedy zniknęła Kelly, zmieniłaś się. Ach tak, tym też się zajęłam. Chciałam, żebyście obie zginęły, ale Kelly utonęła, a ty się uratowałaś i przejęłaś jej osobowość. Dziwne, że tylko ja się zorientowałam. Ale reszta rodziny była w takim szoku... Twoja choroba właściwie mi pomogła. Teraz miałam kozła ofiarnego - zawsze, gdy zabijałam, starałam się, żebyś i ty była na miejscu zabójstwa. Sprytne, nie sądzisz? Ty suko!
  • Widziała swoją skórę, jak marszczy się w ogniu, czuła, jak płomienie chciwie pożerają
  • Jego przyrodni brat, ksiądz James McLaren, był przystojnym mężczyzną – niewinny
  • Czuła, że łódź przyspiesza, pruje wodę, mknie na miejsce ostatecznego spoczynku.
  • Pacyfiku.
  • – O co chodzi? – zapytała szeptem. Przeszył ją nowy lęk, zapadł głęboko w serce.
  • nad karuzelami. Okrzyki pasażerów zagłuszały hałas maszynerii. Nieco dalej kręciło się
  • Bentz ma kłopoty, Montoya to wyczuwał. Ginęli ludzie w jakiś sposób związani z jego
  • – Owszem. Słodki drań. I mnie kochasz.
  • się odbyć następnego dnia rano. Kolejny krok we właściwą stronę.
  • muszę się tłumaczyć.

Odwróciwszy się w ułamku sekundy, zobaczyła, że drzwi, które przed chwilą sama Kim jest? Dlaczego do niego dzwoniła? Po co? Chciała, żeby ją tu odnalazł? Z

Strona główna

Wyszukaj stronę

Dodaj stronę

Adres WWW
Data dodania
Opis

Copyright © captaincook.pl